gru 24 2008

być, żyć, kochać


Komentarze: 0

Wigilia-jedno słowo a tyle ładunku emocjonalnego w sobie. czas radości, miłości, wybaczania, obdarowywania się prezentami, mniej lub bardziej trafionymi, czas spędzony z rodziną, czas, którego atmosfera powinna udzielać się ludziom przez cały okrągły rok. same superlatywy. dlaczego więc dla mnie to tylko puste słowo? od śmierci mojego taty minęlo ponad 11lat a mnie nadal go brakuje. na co dzień życie jakoś tak przecieka mi przez palce, praca, som, studia. dopiero w takie dni jak ten dzisiaj do głowy przychodzą różne dziwne myśli. człowiek podświadomie zaczyna analizować swoje dotychczasowe życie...czy wszystko, co do tej pory robił miało jakiś większy sens? czy życie wśród tych mas społecznych prowadzi do czegoś, czy swoim zachowaniem odzwierciedlał swój światopogląd czy tylko działał na podstawie standardów wyznaczonych przez ogół? ciężko jest dokonać na prawdę obiektywnej oceny. i czy tak na prawdę te podsumowanie będzie prowadziło do jakiś wniosków? nie wiem, ale na pewno warto przystanąć na chwilę i zastanowić się nad swoim życiem, a nie tylko nastawiać się na zbiorowy konsumpcjonizm. życzę sobie i wszystkim, aby te święta były wyjątkowe, inne od tych do tej pory. aby wszystko, co będziemy robić miało tylko pozytywne skutki, aby nawet w sercach tak opornych na świąteczny urok (moje takie właśnie jest)zagościło wszystko to, co w tych swiętach powinno liczyć się najbardziej-a co to będzie zależy tylko i wyłącznie od nas samych.

 

jesiony : :
Do tej pory nie pojawił się jeszcze żaden komentarz. Ale Ty możesz to zmienić ;)

Dodaj komentarz